czwartek, 7 lipca 2016

Czy wspomniałam, że Cię kocham?

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!

Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?



Właśnie tak to wszystko wygląda, jeśli myślicie sobie " Wiadomo co będzie na końcu, po co to w ogóle czytać?" to jesteście w błędzie. Ludzie zazwyczaj, gdy kupują książki tego typu są później zadowoleni z przebiegu sytuacji, ja również byłam. Zaczęłam czytać dokładnie 3 lata temu na wakacjach, pomyślałam wtedy sobie " Czemu nie? Warto spróbować" I wciąż zastanawiam się dlaczego wcześniej tego nie zaczęłam. Moją pierwszą książką, która mnie chwyciła za serce była powieść Lisy Genovy, ale to w następnym poście, teraz skupmy się na Eden. Jest to idealna książka na lato, jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z czytaniem to zacznij od tego, jest bardzo lekkie i z wyobraźnią, a jeśli czytasz już od dłuższego czasu to powinieneś mieć to na półce już dawno temu! Historia zwyczajna, choć niezwykła. Warto, naprawdę warto. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom!







"Wybaczenie to nie jest coś, czego należy oczekiwać. Na to trzeba sobie zapracować."




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz